HISTORIA CZWARTA

Pamięta, jak kiedyś wstałem rano, patrzę, a mojego chłopaka nigdzie nie ma, brak nieodebranych połączeń, brak wiadomości, a dzień wcześniej poszedł na imprezę ze znajomymi i miał nie balować do rana, bo wiedział, że chcę go zobaczyć, zanim pójdę do pracy. Dzwoniłem, pisałem, ale wszędzie nic. 

Nie mogłem dłużej o tym myśleć, musiałem się ogarnąć i lecieć.  
Starałem się mieć robić wszystko normalnie, skupić się na czymś innym, ale ręce trzęsły mi się jak nie wiem co. Na wejściu stłukłem wazon, później co chwilę się potykałem, parzyłem albo wylewałem mleko. Moje myśli krążyły wokół partnera i różnych czarnych scenariuszy.  
Kiedy menadżer zauważył moje rozproszenie, upomniał mnie za złe zachowanie. To był cios. Chciałem tylko, żeby wszystko wróciło do normy, żeby mój partner był cały. Udało mi się wynegocjować, żebym szybciej wyszedł z pracy, chyba wymyśliłem, że kot mi zdechł, czy inne tego typu wymówki, żeby tylko wrócić do domu. 
Okazało się, że jak wróciłem nadal go nie było, więc zacząłem dzwonić po znajomych, rodzinie, komisariatach, nic, jakby wyparował. Po kilku godzinach, które spędziłem na poszukiwaniach i byłem bliski zawału serca, otrzymałem telefon od partnera, który zgubił telefon w klubie, nie mógł zamówić Ubera, więc przeczekał u swojego znajomego, gdzie obaj padli ze zmęczenia i obudził się chwilę wcześniej.  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

HISTORIA DRUGA